Kilka blogów temu pisałem o wojnie plemiennej w Polsce. Czas rozwinąć tę tezę. Polacy a mieszkańcy plemienia w Polsce. Plemię mieszkające w Polsce to hermetyczna grupa zamknięta na inne niż swoje poglądy religijne, światopoglądowe. Pracująca dla dobra swojego i swoich rodzin oraz swoich znajomych i ich rodzin, podzielających tylko swoje poglądy. Zamknięci w kręgu swoich znajomych i przyjaciół nie chcą zrozumieć poglądów innych Polaków. Uważają ich za dziwnych, wrogich, innego sortu. Oni, de facto, ignorując swoich sąsiadów narzucają im swoją wizję państwa. Jedne i drugie plemię uważa, że ma monopol na władzę. Waśnie między tymi plemionami, wojna, obejmuje coraz szerszą liczbę obywateli. Wojna ta eskaluje, przeobraża się w konflikt coraz trudniejszy do opanowania. W zasadzie jest obliczony na wyniszczenie drugiego plemienia. Tylko, że wyniszczenie drugiego plemienia to jest również wyeliminowanie połowy Polaków. Zwycięskie plemię, po bratobójczej wojnie właśnie zlikwidowało połowę swoich zasobów do odparcia ewentualnej agresji obcego państwa. Idealna sytuacja dla wrogów państwa polskiego. Takie obce państwo przychodzi po kraj, zdobywa go bez udziału swojego wojska, bez jednego wystrzału. Jedynie obce mocarstwo musi posmarować kilka jednostek, kilku głośnych “patriotów”, którzy wykonają całą tę krecią robotę. Czy musimy być świadkiem kolejnego rozbioru Polski zanim zauważymy, że podążamy drogą błędów naszych przodków w przededniu Targowicy 1792 r. Czy mamy jeszcze czas do opamiętania?
Jak zatem pogodzić zwaśnione światy? Wyłuskajmy części wspólne. Plemiona mają swoje programy. Plemionom zależy na dobru Polski. Zatem formalnością powinno być wybranie wspólnych priorytetów dla Polski. Dlaczego zatem liderzy partyjni nie mogą się dogadać ? Nie mogą w sposób cywilizowany ustalić wspólny program dla Polski, pomijając doraźnie kwestie rozbieżne. Rozbieżne elementy zostawić. Nie ruszać. Zamrozić. Zachować wypracowany status quo. Przecież to proste. Otóż nie mogą się dogadać, bowiem oni nie chcą się dogadać. Dla liderów partyjnych kwestią drugorzędną są priorytety Polski. Drugorzędną sprawą są problemy Obywateli, Polaków. Dla liderów partyjnych kluczowa jest władza i przywileje. Bowiem to władza i przywileje rozdawane swoim kolesiom gwarantują im posłuszeństwo w swoim plemieniu. Władza, czyli wpływy i pieniądze notabene dane i finansowane przez Obywateli służą im dla ich własnych egoistycznych celów. Zapewniając korzyści finansowe ponad wynagrodzenia dla rzeszy lojalnych kolesi i ich rodzin. Zapewniając władzę w swojej partii. Władza i przywileje są środowiskiem, w którym funkcjonują partie polityczne. Wniosek z powyższego rozumowania jest prosty. Tylko zmieniając środowisko polityczne możemy doprowadzić do konsensusu w elitach politycznych. Środowisko należy zmienić w taki sposób, aby pozbawić polityków wszystkich tych przywilejów, które nie są niezbędne do wykonywania swojej pracy. A na styku polityki i świata biznesu stworzyć mega transparentne procedury publikowane online dla publicznej weryfikacji. Taka systemowa reforma aparatu władzy w duchu I i II filaru zmusi polityków do pracy dla dobra wspólnego. Odtąd politycy będą mogli liczyć na jedno wynagrodzenie z budżetu Państwa. Nie będą mieli żadnego wpływu na zatrudnianie w spółkach Skarbu państwa. Każdy etat w urzędach publicznych będzie musiał mieć uzasadnienie ekonomiczne przez niezależne Biuro ds efektywności. Niezależny audyt będzie weryfikował rzetelność oświadczeń polityków, aby przeciwdziałać nepotyzmowi i kumoterstwu. Wtedy wreszcie uprawianie polityki przestanie się opłacać. Potrzebujemy w polityce ludzi kompetentnych, bezinteresownych i prospołecznych. Ludzi, którzy chcą zmieniać Polskę. Mamy natomiast ludzi, którzy przy okazji rządzenia chcą przede wszystkim łatwo urządzić siebie i swoich bliskich i znajomych. To jest główna różnica między dzisiejszym systemem władzy a systemem po reformie. Środowisko polityczne dziś, pełne przywilejów jest głównym motywatorem wszystkiego, co złe w polskiej polityce. Mechanizmem stymulującym plemiona do niekończącej się walki. Dlatego tak ważna jest reforma motywatora. Po reformie partie mogą się skupić na ustaleniu wspólnych priorytetów dla Polski. Jednocześnie nie przeszkadza to partiom różnić się światopoglądowo.W zależności od poparcia społecznego w kwestii religii, homoseksualizmu, aborcji, imigracji partie powinny otrzymywać władzę od suwerena. Mogą realizować swoje programy nie ingerując jednocześnie w priorytety Polski. Bo te muszą być ponad partyjne i obliczone na realizację przez wiele kadencji Sejmu i Senatu.
Organizacja państwa, czyli też określenie zakresu przywilejów dla władzy zależy od suwerena. To my, Polacy możemy sobie zorganizować państwo tak, jak chcemy żeby wyglądało. To my obywatele Rzeczpospolitej ustalamy w jakiej formie i w jakiej wielkości politycy korzystają z władzy. Możemy zreformować motywator, zamienić go w uczciwy, transparentny sposób finansowania polskiej władzy. Zamknąć koryto, skończyć z bankietem posad i niezliczonych przywilejów dla zwycięskiej partii w wyborach. Raz na zawsze oddzielić władzę od przywilejów. Czyli zmienić prawa i obowiązki dla sprawujących władzę, potem stworzyć apolityczny organ kontroli patrzący na łapy polityków w każdej minucie rządzenia. Reformy dopełnią efektywne sądy i zmiany w resocjalizacji. Zmienione sądy bez pardonu będą nakazywały rekompensatę proporcjonalną do popełnionej szkody wobec państwa. A nowoczesny system resocjalizacji zapewni, że odsiadywany wyrok nie będzie miał nic wspólnego z wakacjami na koszt państwa.
Zmieniony przez Nas motywator spowoduje, że klasa polityczna będzie musiała się zająć kompromisami w ramach realizacji wspólnych elementów w swoich programach. Zreformowany motywator zniechęci potencjalnych nieuczciwych polityków – zadymiarzy. Bowiem samo sprawowanie władzy przestanie być atrakcyjnym i łatwym sposobem zarabiania na życie dla siebie, znajomych i całych rodzin. Zniechęcenie nieuczciwych spowoduje pojawienie się z kolei wartościowych polityków. Dla których osiąganie kompromisów będzie narzędziem wykonywania posługi reprezentanta narodu.
Reforma motywatora, całego apartu władzy nie będzie się z pewnością podobać większej części naszej klasy politycznej. Zresztą ze zrozumiałych względów. Z ciekawością będziemy obserwować polityczne piruety demonizujące i deprecjonujące planowane reformy w I i II filarze. Ci najgłośniejsi z przeciwników będą zapewne mieć w tym swój interes.
Niestety nie mamy już za dużo czasu, Polacy muszą wziąć odpowiedzialność za swój kraj i podjąć decyzje. Tu nie ma miejsca na “Polacy nic się nie stało”. Zmiany w aparcie władzy muszą dać przykład, impuls społeczeństwu.
Na koniec byłbym niesprawiedliwy, gdybym wszystkich polskich polityków wrzucił do jednego worka. Byli i są jeszcze politycy, dla których celem działalności był interes Polski. Byli i są to zarówno przedstawiciele lewej, jak i prawej strony naszej sceny politycznej. Są także politycy, za którymi nie ciągną się afery, czy podejrzenia o afery. Cieszę się z tego, ale …chcę więcej takich ludzi. Stąd postulowane reformy.

