Mamy podzielone społeczeństwo. Głosujemy na”swoich ” polityków. Chcemy aborcji, ze względów religijnych, nie chcemy metod in vitro, nie chcemy małżeństw homoseksualnych i tęczowych przemarszów. Nie chcemy obcych w Polsce. Boimy się zwiększenia przestępczości przez imigrantów pochodzących z innych kultur. Chcemy ograniczyć wydatki na cudzoziemców. Wymiotujemy na politykę miłości propagowaną przez Brukselę, która de facto jest polityką wielkiej hipokryzji. Nie wierzymy politykom europejskim, którzy mamy wrażenie chcą na siłę wprowadzić swoją liberalną, laicką kulturę obyczajową.
Z drugiej strony chcemy, aby małżeństwa homoseksualne mogły być legalizowane. Nie mamy nic przeciwko kolorowym marszom popierającym swobody obyczajowe. Chcemy pomagać cudzoziemcom, bowiem są dotknięci wojną lub innym konfliktem humanitarnym i zwyczajnie trzeba im pomóc. Zgadzamy się z postępującą świeckością państwa. Nie mamy nic przeciwko zmianom obyczajowym postępującym w Polsce za przykładem innych państw Europy. Nie mamy nic przeciwko metodzie in vitro. Niektórzy z nas opowiadają się za aborcją na “życzenie”. Patrzymy na zmiany obyczajowe jako zmiany społeczne wynikające ze zmian cywilizacyjnych,czyli za zwiększeniem swobód i wolności jednostki.
Jedni i drudzy nie chcą żyć w państwie, gdzie będą obowiązywały te “złe”prawa. Boimy się utracić państwo, w którym będzie respektowany nasz punkt widzenia. Tak mocno się tego boimy, aż stajemy się zakładnikami w grze polityków. Oni nam gwarantują, że “nasz świat” nie zniknie. Ale nie robią tego za darmo. I tu jest klucz. Oni wystawiają Nam co kadencję bardzo wysoki rachunek. Rachunek ten płacimy od lat jak abonament za “zachowanie naszego świata”. Jak subskrypcję za usługę “utrzymania naszych wartości światopoglądowych”. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie wielkość tych opłat. One są stanowczo za wysokie. Wysokość tego abonamentu jest nie współmierna do korzyści, które osiągamy. To tak jak byśmy znacznie przepłacali abonament za TV z lichym repertuarem kanałów. Z nieciekawą ofertą programową. Otóż można się wycofać z tej umowy. Zmienić operatora. Przy dzisiejszych zapuszczonych przez kolejne rządy finansach państwa nie stać Nas na tak wysokie wydatki. W pierwszej kolejności trzeba zrestrukturyzować nasze długi. Jednocześnie należy oszczędzać. Nie oszczędzać na obywatelach, bo to robimy cały czas, codziennie. Oszczędzać na niepotrzebnych wydatkach. Na finansowaniu wysokiego abonamentu za utrzymanie “naszego świata”. Musimy zmienić operatorów “naszej lichej TV”.
Rozglądając się za tańszymi wariantami przedstawię swoją fantazję :”a gdyby tak,”.
Politycy wiedzą, że nie dogadamy się jako obywatele, grają na to, robią wszystko, żeby nas skłócić, gwarantuje im to osiągnięcie ich celów. I właśnie teraz jest miejsce na fantazję “a gdyby tak” dogadać się. Zwolnijmy ich wszystkich, zróbmy porządek, posprzątajmy tych “leśnych dziadków” okupujących Sejm i Senat przez lata. Zróbmy techniczną partię składającą się z obywateli po połowie konserwatywnych i liberalnych. Czysto techniczną. Musi się składać z ludzi nowych nie zepsutych. Ludzi którzy mają jeden cel zdobyć władzę tylko po żeby ograniczyć przywileje dla władzy. Krótki program wyborczy “skończyć z korytem”. Taki ruch po wprowadzeniu uczciwych zasad powinien się rozwiązać. Powinien rozpisać nowe wybory. Taki ruch może być początkiem nowych ugrupowań. Po co się łączyć, żeby potem się dzielić. Ano nie wierzę w partię będącą połączeniem skrajności. Raczej widzę partie reprezentujące różne światopoglądy pracujące nad kompromisowymi rozwiązaniami w temacie realizacji szczegółów priorytetów. Lecz po wprowadzeniu reform kończących “koryto” będziemy już głosować w nowych realiach. Zreformowany świat polityczny Polski nie będzie już atrakcyjnym miejscem łatwego zarobku, ustawiania finansowego swoich rodzin i znajomych. Z prostej przyczyny nieuczciwi zostaną zaraz namierzenie przez system kontroli władzy wprowadzony przez rząd techniczny. Ludzie władzy zostaną pozbawieni możliwości korzystania z przywilejów. Zatem po co się tam pchać. Władza pozbawiona przywilejów przestanie przyciągać polityków demagogów. Rządzenie nie będzie już atrakcyjnym z punktu widzenia cwaniactwa źródłem dochodów dla siebie i swoich bliskich i znajomych.
czy to nie jest dobry pomysł ? 🙂

