Przez lata mojej kariery wyborcy zauważyłem pewną zależność. Podzielę się nią. Mianowicie mamy scenę polityczną. Mamy na scenie spektakl z uczestnikami, z jednej strony są nimi politycy, a z drugiej wyborcy. Jeśli mówimy o scenie to spróbujmy porównać całą sytuację do teatru baletowego, w którym baletnice tańczą, tańczą, ale też kręcą piruety. Piruetami nazywam polityczne, fascynujące konstrukcje werbalne, za którymi stoją polityczne pseudologiczne wywody, udowadniające “głupim” wyborcom, że białe robi dziś za czarne, a czarne za białe, co nie zmienia faktu, że jak dobrze zawieje, to jutro czarne będzie brązowe, a białe żółte itd. My wyborcy oglądamy te “tańczące baletnice” z ich piruetami. Baletnic jest wiele, naprawdę dużo. My wyborcy dajemy im pracę, wybieramy je do spektaklu głównego. Ale część z tych aktorzyn musi odpaść. Jednocześnie przepraszam wszystkich uczestników prawdziwych spektakli baletowych za to porównanie, gdyby się czuli urażeni.
Odnosząc jeszcze raz całą tę sytuację do polityki. Mamy rzesze polityków. Tak naprawdę trudno odróżnić ich od siebie. Mają poglądy bardziej liberalne lub bardziej konserwatywne. Albo raczej mówią o sobie, że mają poglądy bardziej lub mniej konserwatywne lub liberalne. Bowiem często swoim zachowaniem przeczą swoim słowom. Zresztą ich poglądy generalnie nie mają żadnego znaczenia, bo i tak głosują tak, jak nakazuje im lider partii. A tłumacząc swoje zachowania często urągają naszej inteligencji. Często zachowują się jak celebryci. Dla większości polityków nie istnieje w ich świadomości powiązanie pobieranego wynagrodzenia z pracą na rzecz wyborców. Tą ciężką pracą reprezentanta wyborców swojego regionu. Mam na myśli wykonywanie pospolitych, żmudnych, często nieprzyjemnych rozmów z wyborcami. Lobbowanie wśród swojej partii na rzecz ustaw realizujących dane obietnice wyborcze. Zgłaszanie w związku z tym inicjatyw ustawodawczych. To jest bardzo nudna praca. Jak w tej rzeszy polityków zabłysnąć. Jak spowodować, żeby wyborcy mnie zauważyli, mnie wybrali. Ano trzeba zacząć kręcić piruety. Otóż można wyróżnić się wybrykiem (spalenie flagi, happening). Można też wyróżnić się jakimś gadżetem na sobie. Zawsze można przywołać demony historyczne. One gwarantują przyciągnięcie uwagi publicznej. Można też powieźć się na wartościach religijnych. Można też po prostu podkreślić stereotypy bazujące na ludzkich obawach. Paleta możliwości jest nieograniczona. Co sprytniejsi idą krok dalej. Tworzą całą manipulację z wyimaginowanym problemem. Wciągają w nią wyborców wmawiając im powagę problemu, bazując oczywiście na kłamstwie lub ludzkiej niewiedzy. Tak zmanipulowany wyborca idzie głosować z przeświadczeniem, że jego reprezentant jest jego wybawcą, niestety wybawcą od…wyimaginowanego problemu. Wyborca ogarnia, albo i nie ogarnia jak został złapany. Czy tak nie wygląda obraz naszego życia politycznego? Jeśli spojrzymy na nich w ten sposób. To faktycznie można pomylić ich nazwiska. Ile trzeba się naprawdę natrudzić, żeby nie wykonując swoich obowiązków zostać wybranym na kolejną kadencję. Pomysłowość nie ma końca. Cóż gra jest tego warta, ale DLA NAS TO NIE JEST GRA.
I tu demokracja daje nam narzędzia. Przecież to wyborcy decydują czy dają się nabrać na ich sztuczki. Przez dziesięciolecia polityka w Polsce jest grą, spektaklem. Przy okazji spektaklu jest rządzenie, jedna opcja zaliczy więcej sukcesów, druga mniej. Ale one, sukcesy są tylko przy okazji. Jako skutek uboczny. Najważniejsza jest gra.
Tylko od Nas zależy kiedy się połapiemy w tym. Powinniśmy wymagać od swoich reprezentantów. Nie głosujmy na ludzi z TV. Bo to nie są celebryci. Głosujmy na ludzi z naszego otoczenia. Głosujmy na ludzi, którzy ułatwiają swoją pracą nasze życie. Ludzi, którzy już coś zrobili, a nie tylko mówią o tym. Ich praca musi być widoczna w naszym miejscu zamieszkania. Musi się przekładać na zwiększony dostęp do komunikacji, do lekarza specjalisty, mniejszą przestępczość w naszym miejscu zamieszania, lepsze drogi, chodniki zamiast pobocza, niższe lokalne podatki, powstanie wyposażonej, nowoczesnej szkoły/przedszkola.
Jak już zrozumiemy zasady tej gry. Zostanie Nam je zmienić. Zmiana zasad musi być wzmocniona usztywnieniem prawa. Ideałem jest, aby system władzy miał apolityczny auto monitoring i autokontrolę ludzi u władzy. Zapewni to nam poukładany, dobrze zorganizowany kraj. Bez bylejakości w wielu dziedzinach. Przykład idzie z góry.
Po reformie aparatu władzy i wzmocnieniu wymiaru sprawiedliwości system w założeniu powinien funkcjonować samodzielnie. Zgodnie z doktryną Monteskiusza trzy władze powinny się wzajemnie kontrolować. W takim kraju możemy się zająć swoja pracą, zabawą, realizowaniem marzeń, wychowywaniem dzieci. Nie musimy codziennie patrzeć na łapy polityków. W takim kraju każdy robi swoją pracę: lekarz leczy, sędzia sądzi, policjant łapie przestępców, polityk rządzi, a my realizujemy się w swoich zawodach.
Byłbym niesprawiedliwy, gdybym na koniec nie powiedział, że pewnie są reprezentanci narodu, którzy nie pasują do wyżej zamieszczonego opisu polityków. Ale żeby to stwierdzić potrzebny jest dziś ogólnie dostępny prosty system podglądu efektów pracy posłów/senatorów. Nie mamy dostępnych żadnych ewidencji z odbywających się spotkań posła/senatora ze swoim wyborcami. Nie jesteśmy przed wyborami w stanie stwierdzić , czy nasz poseł/senator uczciwie zarobił swoje wynagrodzenie w mijającej kadencji. Szkoda. Wiemy jak głosowali, a nie wiemy czy się spotykali z wyborcami. Większa transparentność pracy reprezentantów narodu wyszłaby na dobre wszystkim tym pracowitym posłom i senatorom, których nie zauważamy na co dzień. A jednocześnie tych nieuczciwych mielibyśmy na “widelcu”. Stąd również w interesie samych parlamentarzystów jest zwiększenie przejrzystości ich pracy. Wprowadzenie on line dostępnych informacji zgodnie z trzecim pakietem ustaw*.
Zatem nawet, gdybym nie chciał wrzucać wszystkich reprezentantów narodu do jednego worka, to nie mam danych. Zatem proszę o wybaczenie niesłusznie wrzuconych 🙂 Chętnie zamieszczę w ewentualnie prostującym blogu ewidencję ze spotkań z wyborcami tych niesłusznie wrzuconych. Proszę to potraktować jako wyciągnięcie dłoni…
*mowa tu o trzecim pakiecie ustaw w ramach I filaru reformy życia politycznego :”Pakiet o przejrzystości i standardach wykonywania mandatu posła/senatora”

