Dla potrzeb wpisu należy zdefiniować “białego słonia”. W odróżnieniu do znanego “misia” z filmu Stanisława Barei. Miś ze słomy kosztował krocie miał uzasadnienie polityczno- ideologiczne czyli żadne i w konsekwencji był utylizowany. W przypadku “białego słonia” mamy piękne marzenia, ubrane w plany inwestycyjne. Projekt jeśli zostanie wybudowany nie będzie utylizowany, będzie służył pokoleniom. To gdzie jest haczyk. Są dwa haczyki, pierwszy, inwestycja w rozumieniu “białego słonia” jest workiem bez dna nie kończących się kosztów. Po rozpoczęciu będzie kosztowała krocie więcej niż planowano. Dzieje się tak, bowiem jest rozpisana na długi, zbyt odległy okres realizacji. W dzisiejszym dynamicznym świecie możliwe jest wyliczenie jej sensu ekonomicznego jedynie z niewielkim prawdopodobieństwem zachowania zarówno terminu, jak i wartości inwestycji. Drugi haczyk polega na tym, że w naszym państwie z dziurawym i słabo egzekwowalnym prawem takie długoterminowe inwestycje mogą być pokusą . Mogą zapewniać poszczególnym rządom, rządzącym partiom nie wyczerpany rezerwuar finansowy, bankiet posad dla swoich rodzin i kolesi. Im dłuższy okres realizacji tym trudniej naszym organom kontrolować realizacje budżetu inwestycji. Odpowiedzialność się po prostu rozmywa.
Czy człowiek silnie zadłużony robi inwestycje długoterminowe z niepewną stopą zwrotu? W dobie rozdętych finansów państwa, problemów z finansowaniem podstawowych potrzeb Polaków, zagwarantowanych zresztą konstytucyjnie, należy naprawdę kilka razy przyjrzeć się każdej wydawanej złotówce.Człowiek silnie zadłużony przede wszystkim konsoliduje zobowiązania i oszczędza. Może poczynić inwestycje, lecz muszą one być z wysoką stopą zwrotu i krótkoterminowe. Tak samo jest z państwem. Jeśli politycy się nie ogarną czeka nas problem niewypłacalnego państwa. Z brakiem środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb ludzi.
Z jednej strony słyszymy o nadużywanych ryczałtach na prowadzenie biur poselskich. Jakaś posłanka ostatnio chwaliła się, że posiada kilka biur poselskich, jakiś polityk mówi,że im więcej biur poselskich to lepiej. Nie zgadzam się. Nie chodzi o liczbę biur poselskich. Chodzi o ilość wyborców, które to biuro przyjmuje. Jeśli drzwi się nie zamykają wskutek obłożenia wizytami wyborców. Wtedy następuje decyzja o otworzeniu nowego biura poselskiego. Nie stać nas dziś na puste biura poselskie. Jestem za wypłatą ryczałtów na prowadzenie biur poselskich z subwencji partyjnych. Same partie zmuszone będą wtedy do oszczędnego gospodarowania tymi ryczałtami.
Wracając do naszych “białych słoni”. CPK idealnie pasuje mi na “białego słonia”. Dziwne, że następny rząd, partii notabene krytykującej sens tej inwestycji podczas bycia opozycją, dziś prowadzi tę inwestycję. “Biały słoń” nie ma barw partyjnych. CPK ma kosztować ponad 130 mld zł, większość finansowana długiem. Przy tego typu inwestycjach w tak długim czasie koszt ten się jeszcze powiększy. Podobna, lecz mniejsza skalą inwestycja niemiecka miała kosztować 2-3 mld Euro, kosztowała 7 mld Euro. Dziś trudno powiedzieć, czy za dwa trzy, pięć lat nie zdublują się ceny betonu,stali. Czyli faktyczny koszt inwestycji będzie znacznie wyższy. Nie wiemy jak oprocentowane są kredyty zaciągnięte pod tę inwestycję. Wiemy natomiast, że jeszcze nasze dzieci będą musiały spłacać ten dług. Za te środki można sfinansować kilka priorytetów dla Polski. Priorytetów, które mogą zmienić oblicze cywilizacyjne Polski. Priorytetów, których realizacja w krótkim czasie przełoży się na zwiększenie bezpieczeństwa w kraju, podwyższenie edukacji, czy choćby usprawnienie służby zdrowia. Znacznie szybciej się przełoży na wzrost PKB. Jeśli dla rządu priorytetem dla Polski w dzisiejszych czasach jest rozwój kolei wielkich prędkości, powstanie mega lotniska. To takie inwestycje powinny być rozpisane w kilku wariantach i osobno. Rozpisane w krótszym okresie czasu. Zaczynamy inwestycje w wariancie bazowym i obserwujemy popyt, czy jest na planowanym poziomie. To rynek podpowiada, czy pojawiają się przesłanki finansujące rozbudowę inwestycji. W przypadku terminala w ramach CPK należy obserwować zwłaszcza popyt tranzytowy, niezależny od Nas, zależny od decyzji obywateli i biznesu państw sąsiadujących. A inwestycje w państwowych kolejach rozpocząłbym od odpolitycznienia zarządu kolei państwowych. Dzięki temu koleje mogłyby być zarządzane efektywniej. Połączeń byłoby więcej, pociągi kursowałyby bez opóźnień, a przede wszystkim nie musiałbym zastanawiać się gdzie mam usiąść, bo w składzie mojego pociągu nie ma mojego wagonu.
I muszę w tym miejscu jasno powiedzieć, nie złapałem żadnego polityka na defraudacji środków z budowy CPK. I nie oskarżam żadnej partii. Od tego jest NIK i audyty, które powinny towarzyszyć tej inwestycji na każdym kroku. Chcę zwrócić uwagę na sposób podejmowania decyzji finansowych i inwestycyjnych przez kolejne rządy. Bowiem dziś wygląda to raczej na przypadek. Świadczy o braku ponadpartyjnego planu strategicznego na rozwój państwa polskiego uwzględniającego różne scenariusze, zagrożenia, począwszy od zmian klimatycznych,, przez zmianę sytuacji geopolitycznej na świecie i w Europie oraz potencjalne kataklizmy.

